Ratując jednego psa, nie zmienimy świata...  Ale świat zmieni się dla tego jednego psa.

Amstaffy
To ja - Twój pies ! PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
Poniedziałek, 19. Październik 2009 18:44
 Żyje średnio 10 do 15 lat. Przed podjęciem decyzji, że chcesz mieć psa - dobrze się zastanów i nie tłumacz się później, że pracujesz, że nie masz  czasu, że nie stać Cie na mnie...
Kiedy rozstajesz się ze mną - boje się że już do mnie nie wrócisz, a Ty tylko wychodzisz do pracy.
Nasze początki mogą być różne -daj mi czasu na zrozumienie sytuacji, pokaż czego oczekujesz i czego wymagasz. Nigdy mnie nie bij i nie krzycz na mnie - ja nie rozumiem Twoich słów a podniesiona ręka wywołuje strach . Mam żeby i silne mięśnie ale nie używam ich wobec Ciebie - nie krzywdzi się istot które się kocha.
Ty masz wiele przyjemności, potrafisz zająć sobie czas, jeździsz na rowerze, czytasz książki, oglądasz TV - moja jedyna i największa przyjemnością jesteś Ty i to że zabierasz mnie na spacer, dajesz jeść, przytulisz i po prostu jesteś ze mną!!!!!!!!!!!! Jesteś dla mnie najcenniejszą osoba - moim jedynym wsparciem, opieką - Ciebie kocham i dla Ciebie żyje. Jednym gestem możesz sprawić, że mogę być bez domu, że może mnie nie być - Ty decydujesz o moim być lub nie być.
Nie przekarmiaj mnie, nie rozpieszczaj słodyczami - ja ich nie odmowie ale potem cierpię, no ale nie jestem taki inteligentny jak Ty.
Zapewnij mi co najmniej trzy spacery - ja się wybiegam i załatwię swoje potrzeby a Ty się dotlenisz.
I kochaj mnie bo to, że ja Ciebie kocham nad życie to wie każdy.
Otocz mnie opieka na starość, bądź przy mnie gdy zabraknie sił na ostatni spacer - wystarczy ze będziesz, że powiesz iż już pora wyruszyć za Tęczowy Most no ale przecież nie rozstajemy się na zawsze - ja będę czekać tam na Ciebie. Taka kolej losu, moje życie trwa znaczniej krócej niż Twoje - ja to rozumiem, więc wiernie i cierpliwie będę czekał.
A póki co dziękuję za to co ofiarowałeś mi tutaj na ziemi.
 
Twój pies
Zmodyfikowano: Poniedziałek, 19. Październik 2009 18:59
 
King adoptowany ! PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
Czwartek, 11. Czerwiec 2009 16:50

 KING  ADOPTOWANY !

King od dwóch miesięcy  w nowym domu. Jesteśmy tacy szczęśliwi ze nasz King trafił do wspaniałego domu. Dwójka młodych, bardzo odpowiedzialnych ludzi postanowiła przyjąć go pod swój dach a on odwzajemnia się posłuszeństwem i oddaniem.

Oto co napisali jego nowi opiekunowie :

"Psiak się zaaklimatyzował. Ma swoje posłanie, na które posłusznie wraca. Wyłożyliśmy je dodatkowo kocem, ale chyba mu to nie pasuje, bo zawsze zanim się położy przesuwa je w inne miejsce. Je wszystko co mu się da, więc staramy się ograniczać jego zapędy w tym zakresie. Uwielbia ciasteczka i inne słodkości- ale dostaje je bardzo sporadycznie. Główne jego dania to makaron (planujemy też ryż + mięso (nie dostaje surowego) + marchewka. Zjada również owoce. Byliśmy wczoraj u weterynarza. Założyliśmy mu kartę w klinice . Wet oczyścił psiakowi uszy (strasznie brudne), obciął paznokcie i dokonał ogólnych oględzin. Dostaliśmy szampon dla Kinga, oraz krople do uszu, które mamy wpuszczać dwa razy dziennie. Innych zastrzeżeń nie miał. Co do uzębienia- chcieliśmy mu usunąć kamień pod narkozą, ale nie dostaliśmy na to rekomendacji. Podobno są to przebarwienia i raczej nic z tym nie zrobimy. Pies u weterynarza zachowywał się poprawnie. Był strasznie wystraszony, ale nie warczał i nie próbował się odgryzać.Jeżeli chodzi o spacery, to zapewniamy mu 3 wyjścia dziennie po ok. 40 min każde.1- ok. 6:45, 2- ok. 17:15 i 3- ok. 22. Chyba mu wystarcza, bo w domu nie robi a na dworze pod koniec spaceru nie ma ochoty biegać. Niestety nie potrafi aportować. Rzucam mu kij, biegnie po niego, ale już nie wraca. Zatrzymuje się w połowie drogi, kładzie na trawie i leży. Na razie jest ok. pod koniec miesiąca ruszamy z nim na szkolenie PT."

Wierzymy ze tym razem to dom na całe zycie:-)


Zmodyfikowano: Poniedziałek, 19. Październik 2009 18:43
Więcej…
 
Czarna seria trwa!! PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
Poniedziałek, 19. Październik 2009 18:07
 
Od trzech tygodni, co sobotę oddajemy jednego podopiecznego do adopcji i tak się składa, że były to trzy czarne psiaki.
 
Do domu pojechał Tobi i szczęśliwiec leży teraz na miękkiej kanapie, wpatrzony w swoja opiekunkę.
 
Luna także w nowym domu! Tak cieszy ze tegoroczną zimę spędzi  w ciepłym domu, z troskliwymi opiekunami.
 
Trzecim szczęśliwcem jest Kola.
Kola w nowym domu ma swój kocyk na którym grzecznie śpi. W trakcie nieobecności swoich opiekunów nie brudzi, nie hałasuje - na ogół przesypia ten czas. Na spacerach chce się bawić, grzecznie chodzi przy nodze i jest bardzo wpatrzony w swojego Pana. Gdy tylko może przytula się - tak bardzo chce nadrobić stracone lata....
Mamy nadzieje ze teraz zaczął swój dobry czas i nowi opiekunowie stworzą mu dom do końca jego dni. Zasługuje na to!!
 
Na Paluchu czeka jeszcze tyle amstaffów....a zima to zły czas dla nich. Marzną, tęsknią, czekają....
Do którego z nich tym razem uśmiechnie sie szczęście?
Zmodyfikowano: Poniedziałek, 19. Październik 2009 18:29